Maruderzy na Łowach - Sochaczew

Relacje z wyjazdów grupowych i indywidualnych
ODPOWIEDZ
Zabaluk
Posty: 40
Rejestracja: 04 maja 2015, 17:01
Lokalizacja: Bielany

Maruderzy na Łowach - Sochaczew

Post autor: Zabaluk » 03 sie 2015, 23:31

Plan narodził się dzień wcześniej - Jedziemy szukać skarbów w kierunku Sochaczewa, a jak będzie czas to pojedziemy i do Łowicza.
Trasa obrana z grubsza, o 10 wyjazd i jedziemy przed siebie.

01.08.2015 - Sobota godz. 8.30
Wstaję 30 min przed budzikiem. Idę do pokoju obok obudzić siostrę i pakuję plecak na wyjazd, tylko niezbędne rzeczy - dokumenty, mały niezbędnik poszukiwacza i aparat.
Siostra robi śniadanie, zjadamy i jesteśmy gotowi do wyjścia, ale mamy jeszcze 30.
Robimy szybkie śniadanko rodzicom i wychodzimy, gotowi na poszukiwania.

10.00 - Gotowi do jazdy, odpalamy maszynę. Silnik pracuje nie równo, traci moc, czas na tankowanie.
Przekręcam kranik paliwa na rezerwę i kierujemy się najkrótszą drogą na stację benzynową.

Zatankowani i gotowi ruszamy w drogę.
Pierwszy postój robimy przy Pałacu w Zaborowie - tu jest nasz pierwszy cel.
Mała skrzyneczka, ukryta pod współrzędnymi.
Przeszukujemy wskazane miejsce i jest! Nie wielki pojemnik zawierający książeczkę, ołówek i kilka fantów.

Obrazek

Następny kierunek - Wieś Leszno ( nie mylić z Lesznem w Wielkopolskim )
Tam już nie było tak lekko.
Podjeżdżamy pod kościół, tam miał być nasz drugi cel. Miejsce niby oczywiste, na szukanie pojemnika poświęciliśmy 20 mintu, niestety, tym razem się nie udało. Jedziemy dalej bo czas nas goni.
W Lesznie mamy jeszcze pięć skrzynek do znalezienia, jako pierwszą obieramy Starą cegielnie.

Po fabryce został już tylko stary komin, który widać z daleka. Objechaliśmy teren w koło, szukając dogodnego dojścia , na tyłach cegielni zauważyliśmy palące się krzaki, nikogo wkoło nie było.
Szybko wykonaliśmy telefon na numer 112. Zanim zakończyliśmy rozmowę usłyszałem syrenę w pobliskiej remizie, a chwilę później przyjechał wóz strażacki.

Obrazek

Żeby nie przeszkadzać udaliśmy się po kolejne dwa pojemniki w okolicy. Poszukiwania przebiegły szybko i sprawnie.
Następnie wróciliśmy do Komina. Po całej akcji została tylko niewielka kałuża. Motocykl zostawiliśmy przy drodze, szybko zaczęliśmy przedzierać się przez gęste krzaki, aż znaleźliśmy się pod kominem.
Szybki rzut oka na podpowiedź - trzecia cegła, przy ziemi - chwila i już mieliśmy pojemnik w ręce, wpis do dziennika i ruszamy dalej.

W Lesznie znaleźliśmy jeszcze dwa pojemniki i pojechaliśmy w dalszą drogę w stronę Sochaczewa.
Teraz współrzędne odchodziły trochę od głównej drogi i wyprowadziły nas na skraj lasu.
Wkoło cisza i spokój. Zatrzymaliśmy się przy małym, opustoszałym placyku zabaw. Tu był nasz kolejny cel.
Długo nie musieliśmy szukać, Weronika bez problemu trafiła na miejsce ukrycia.

Obrazek

W tym przyjemnym i urokliwym miejscu zrobiliśmy sobie chwilę przerwy na odpoczynek i relaks. Im więcej czasu tu spędzaliśmy tym bardziej odechciewało się ruszać w dalszą drogę.

Czas nas gonił, już wiedzieliśmy że nie dojedziemy do Łowicza, ale przynajmniej liczyliśmy na jak najwięcej skrzynek w Sochaczewie.

Pierwsze pięć pojemników złapaliśmy bez żadnych problemów.
Szósty znajdował się przy Parku im. Ignacego Garbolewskiego. Dużo ludzi spacerujących po parku, a jeszcze na domiar złego przy współrzędnych naszego pojemnika siedział Pan na wózku inwalidzkim i nie wyglądał jak by chciał zaraz pojechać dalej.

Musieliśmy go chwilowo odpuścić.

Pojechaliśmy do następnego, kawałek dalej. Szukaliśmy go z 15 min po czym usiedliśmy bezradnie na ławce i zaczęliśmy studiować wpisy innych poszukiwaczy. Niestety to nam nie pomogło, zrobiliśmy jeszcze raz szybko obchód wkoło wyznaczonego miejsca i JEST.

Przechodziłem obok niego kilkukrotnie i nie wiem jak mogłem go nie zauważyć . . .
Szybki wpis i postanowiliśmy wrócić się do Parku. Pana na wózku już nie było, więc i szybko udało się podjąć skrzyneczkę.

Następnym punktem programu było Muzeum Kolejnictwa i znowuż szukanie igły w stogu siana - mały magnetyczny pojemnik na dużej stalowej lokomotywie . . . ale i tym razem się nie poddaliśmy.

Zaczęło się robić późno, a chcieliśmy spokojnie wrócić jeszcze przed zmrokiem.
O 18.00 wyjechaliśmy z Sochaczewa, jadąc spokojnym tempem na 19.00 zajechaliśmy do domu.

Wycieczka była wyczerpująca, ale już zastanawiamy się nad kolejnymi łowami w przyszły weekend.


Znaleźliśmy: 15 keszy
Nie znaleźliśmy: 4 kesze
Przejechaliśmy 140 km
Wycieczka zajęła nam: 9h

Link:
BBcode:
HTML:
Hide post links
Show post links

Awatar użytkownika
chyziu
Administrator
Posty: 259
Rejestracja: 28 kwie 2015, 19:04
Lokalizacja: Ursynów
Kontakt:

Post autor: chyziu » 03 sie 2015, 23:46

Na stronę główną to wrzuć koniecznie!!
Obrazek

Link:
BBcode:
HTML:
Hide post links
Show post links

Zabaluk
Posty: 40
Rejestracja: 04 maja 2015, 17:01
Lokalizacja: Bielany

Post autor: Zabaluk » 04 sie 2015, 00:02

Nie wiem jak :-P

Link:
BBcode:
HTML:
Hide post links
Show post links

Awatar użytkownika
wolak
Administrator
Posty: 971
Rejestracja: 16 kwie 2015, 22:43
Lokalizacja: Wo(L)a

Post autor: wolak » 04 sie 2015, 00:17

wrzucam na bloga ;)
stopka ;)

Link:
BBcode:
HTML:
Hide post links
Show post links

Awatar użytkownika
wolak
Administrator
Posty: 971
Rejestracja: 16 kwie 2015, 22:43
Lokalizacja: Wo(L)a

Post autor: wolak » 04 sie 2015, 00:22

stopka ;)

Link:
BBcode:
HTML:
Hide post links
Show post links

torzec
Administrator
Posty: 386
Rejestracja: 17 kwie 2015, 10:24
Kontakt:

Post autor: torzec » 04 sie 2015, 10:10

O, mój kesz był pierwszym znalezionym na Waszej wycieczce :)
(i tak wcześniej wiedziałem, bo wyczytałem z treści loga :D

Link:
BBcode:
HTML:
Hide post links
Show post links

Zabaluk
Posty: 40
Rejestracja: 04 maja 2015, 17:01
Lokalizacja: Bielany

Post autor: Zabaluk » 04 sie 2015, 11:59

Dzięki wolak ;-)

Dzięki torzec za fajną miejscówkę. Trochę mnie zastanawiał wcześniejszy wpis, ale już nie takie atrakcje miałem podczas keszowania - kiedyś w Hiszpani wszedłem do zagrody z bykami po kesza :mrgreen:

To moja pierwsza relacja i bardzo się cieszę że się podoba :-)
Jest to naprawdę zachęcające do dalszych wypadów i relacjonowania ;-)

Przyznam że motorek ma wyższość nad samochodem i rowerem. Bo dojedzie dalej niż rower i może wjechać i zatrzymać się tam gdzie samochód nie może :-D

Link:
BBcode:
HTML:
Hide post links
Show post links

torzec
Administrator
Posty: 386
Rejestracja: 17 kwie 2015, 10:24
Kontakt:

Post autor: torzec » 04 sie 2015, 12:03

na takie wyprawy rzeczywiście motor rulez. no ale na miasto to rower zły nie jest ;)

Link:
BBcode:
HTML:
Hide post links
Show post links

ODPOWIEDZ